• Wpisów:43
  • Średnio co: 54 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 22:50
  • Licznik odwiedzin:23 986 / 2398 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Udając , że jest dobrze oszukujesz samego siebie.
Jest to prawda wszystkim dobrze znana , ale nie robiąc tego można popaść w dół i to duży dół . . .
Sam nie wiem co jest lepsze.
Znajomi , rodzina pytają się co mi dolega , na co ja odpowiadam zmęczony jestem . . . żeby wiedzieli ile moich problemów i dylematów kryję sie pod tymi banalnymi słowami.
Czas mija , a moje życie wybiera inną ścieżkę niż dotychczas.
Zamiast pełnej ludzi drogi , wybieram polną ścieżkę by nie zapaść się pod ziemię.
Moje życie staje się coraz mniej barwne , przychylni mi ludzie odchodzą , tak bez żadnego słowa.
Zwyczajne " cześć " mówione przez nich tak wiele razy mi nie wystarcza.
Chcę wrócić do czasów kiedy się niczym nie przejmowałem , kiedy byłem ceniony i szanowany przez innych.
Zegar tyka , dni mijają , a ja siedzę w zaciszu , gdzieś w kącie , gdzie nikt mnie nie znajdzie.
Kiedyś byłem porcelanowym słonikiem przynoszącym wszystkim szczęście , teraz jest czarnym kotem przynoszącym nieszczęście . . .
 

 
Zbliża się koniec roku , więc chcę wszystko uporządkować.
Chcę by moje życie znowu nabrało sensu , chce być doceniony i ważny dla kogoś ...
Niby zwyczajne rzeczy , ale cieszą bardzo.
Co to za życie gdzie trudno jest sie odnaleźć.
Fałszywość i zazdrość pochłaniają nasz świat i nas znajdujących się w nich ludzi.
Sam nie wiesz kiedy ktoś jest dla ciebie życzliwy , a kiedy ktoś ma nieczyste intencję.
Czas leci , a fałyszywość niczym smog staję się nieodzowną częścią naszego życia.
Każdy zatruwa sam sobie życie . . .
A gdzie jest dziewicze piękno , gdzie jest spokój ?
Ciężko jest znależć rzeczy pierwotne , od których to wszystko się zaczęło.
Zostawiam was tu z coverem piosenki, która swoją lirycznością pozwala na beztroski i spokojny sen
 

 
Przepraszam za moją długą nieobecnośc , ale była ona spowodowana długim niedostepem do internetu.
Dzisiaj wieczorem lub jutro znowie pisanie
 

 
Dzisiaj z nudów nie miałem co robić to słuchałem piosenek z radia.
W większości z nich wsłuchiwałem się w tekst.
Odrazu uprzedzam , że nie jestem fanem takich typów muzycznych jakich wtedy słuchałem , ale tekst zawierał coś dającego do myślenia .
Dlatego kocham muzyke za jej nie powtarzalność
Jedną z tych piosenek była piosenka Alexandry.
Pioesenka ta różni się od piosenek moich ulubionch zespołów takich jak ; RHCP , SOAD , KOL itp , ale bardzo mi się podoba tekst , który szybko został zapamiętany przez mój mózg.
A o to piosenka wspomnianej Alexandry
 

 
Gorzka miłość jak gorzka czekolada
Fałszywa miłość między palcami się przeplata
Piękne chwile zmieniły się w okropny sen
Każdy dzień bez ładu toczy się...
Każda chwila udręczeniem mojej duszy jest...
Ta gorzka miłość jak brzytwa jest...
Gorzka miłość co to właściwie jest?
Smutek, żal, pragnienie i łzy?
Chciałbym to wiedzieć, może powiesz mi Ty?
 

 
No i nadszedł ten czas.
Miałem wznowić pisanie mojego bloga w godzinach wieczornych , ale tak się jakoś złożyło , że piszę teraz.
To dla mnie ciężka chwila bo nie wiem czy blog będzie dobrze przez was przyjęty.
Nie będę wam opisawał dni , w których nie pisałem.
Te dni były zwyczajne i praktycznie nieróżniące się od pozostałych.
Wyjątkiem był piątek , a włąściwie przełom z piątku na sobote.
Miała wtedy miejsce impreza szkola,na którą oczekiwałem od bardzo dawna.
Zabawa była wyśmienita.
Bawiłem się tak bardzo , że aż mam zakwasy,z czego bardzo ubolewam.
Poznałem też wiele nowych ludz,którzy okazali się naprawde porządnymi osobami.
Przetańczyłem całą noc z jedną dziewczyną z mojej klasy.
Tak dobrze nie czułem się od bardzo dawna.
Jej ciepło + moje ciepło było czymś czego nie da się opisac słowami.
Niestety nie tylko ja odczuwałem to samo...
To samo odczuwał też inny chłopak,który jak widział ,że ide do WC lub idę się napić , korzystał z tego i próbował posuwać się coraz bardziej.
No i z opowieści innych posunął się do tego jak już poszedłem do domu.
Poszedłem do domu o 10 , a impreza trwała do 30 .
Czy naprawde między nimi do czegoś doszło tego nie wiem.
Ludzie mówią różne rzeczy lecz nie zawsze okazują się one prawdziwe.
 

 
Reaktywacja mojego bloga odbędzie się jutro w godz. wieczornych
 

 
Uświadomiłem sobie,że moje pisanie prawie w ogóle do nikogo nie dociera.
Tak więc wstrzymuję na czas nie określony mojego bloga.
Nie usuwam go gdyż biorę pod uwagę jego reaktywację.
Do zobaczenia kiedyś...
  • awatar Rokss: Zgadzam się z FuckingNina® ;)
  • awatar Gość: okej
  • awatar Gość: Pisz bloga chociażby dla siebie. Nie przejmuj się tym, czy ktoś go czyta czy nie :) Przynajmniej kiedyś będziesz miał, co wspominać, gdy wrócisz do tych wpisów :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jutro o godz. 9 00 szesnaście lat temu przychodziłem na świat.
Nie wiedziałem wtedy jeszcze,że życie jest ciężkie.
Chciałbym mieć teraz pare latek.
Niczym się nie przejmować,nie stresować,nie mieć problemów...
Niestety czasu cofnąc się nie da,a szkoda...
Chociaż nie wiadomo jaką byłbym osobą gdybym urodził się teraz.
Zapewne sporo bym się różnił od tej osoby jaką jestem teraz,ale po co o tym mysleć skoro żyję tu i teraz.
Przynajmniej staram się żyć normalnie...
Może moje życie nie było i nie jest jakoś szczególnie kolorowe,ale dziękuje za to,że żyje.
Może w przyszłości zacznie być lepiej.
Może ta przyszłość nie będzie taka odległa jak mi się wydaje.
Żegnam was po raz ostatni mając 15 lat.
Jutro o tej porze będę już 16 latkiem.
Nie jest to jakiś powód do radości bo najchętniej zostałbym w czasach,w których wiedziałem po co żyje i dla kogo żyje...
Na dzisiaj tyle.
Do jutra.
 

 
Cały dzień starałem się na siłę sam siebie uszczęśliwić.
Niestety mi to nie wyszło bo czym więcej sprawiałem sobie przyjemności tym bardziej mój dół się pogłębiał.
Zamiast uszczęśliwić siebie wolałbym uszczęśliwić kogoś.
Kogoś bardzo mi bliskiego,kogoś kto mnie zrozumie,kogoś kto spowoduje,że każdy dzień będę zaczynął uśmiechem na twarzy.
Po nieudanym uszczęślianiu siebie zacząłem brać się do codziennych obowiązków.
Niestety z tego również nic mi nie wyszło bo po chwili położyłem się na podłodze i patrzałem na sufit.
Rozmyślałem jak miną moje urodziny,ćwiartki,święta,sylwester,nowy rok
Z moich rozmyslań nic dla mnie ważnego nie wynikło,a szkoda bo chciałbym aby w moim życiu miała miejsce diametralna zmiana i chciałbym aby miała ono miejsce w najbliższym czasie...
Piosenka dniaiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/lwlogyj7nFE" frameborder="0" allowfullscreen>
  • awatar kDida: Z tym dołem u mnie jest tak samo, a najbardziej w szkole. Wszystko działa tak samo jak u Ciebie. "Papryczki"-RHCP są smaczne ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj nic mnie nie zaintrygowało i nic mnie nie nurtuję.
Nie jest to spowodowane ani procentami,które są w moim organiźmie ani dzisiejszym porywistym wiatrem.
Staram się zapomniec o nieprzyjemnościach,których doświadczyłem,o losie,który mi nie sprzyja i o wszystkim co sprawiało mi ból psychiczny.
Czas leci,każdy z nas się zmienia.
Zmienia się otoczenie,pogoda,inspiracje.
A to co pozostaje w nas w środku się ukrywa,lecz nie wiesz jeszcze tego,ze ujawni się to w najmniej oczekiwanym momencie.
Piosenka dnia:
 

 
Ciężko jest mi się zmobilizować.
Wszystko mnie nudzi i szybko się zniechęcam.
Dotyczy to wszystkich stref mojego życia.
Stojąc przed lustrem patrze się na siebie i mówię "Odpuśc sobie,to nie ma sensu"
Te słowa wymawiane codziennie sprawiają,że z dnia na dzień mam coraz niższą samoocenę.
Dół się pogłębia,nałogi wracają bliscy ludzie oddalają...
Niby jestem taki jak byłem kiedyś,ale trochę jednak inny.
Nie czuję siebie.
Czuję się inną osobą uwięźioną w moim ciele.
Czas leci,a u mnie bez zmian.
Jedyną zmianą jest to,że z dnia na dzień,z godziny na godzine,z minuty na minute,z sekundy na sekunde się starzeje.
Za 4 dni moje urodziny.
Nie wiem czy to powód do szczęscia czy wręcz przeciwnie.
Zobaczymy jak to będzię
Na dziś kończę.
Sen jest najlepszym lekarstem na wszystko,więc ide spać
Do jutra.
 

 
Dzisiaj zacząłem zwracać uwagę na ludzi,których poznałem w moim życiu.
I tych ważnych i tych mniej ważnych.
Generalnie wszystkich.
Poznałem wiele bardzo ciekawych osób,z którym niestety zerwałem kontakt.
Zawsze w takim przypadku zastanawiałem się czemu.
Jak do tej pory nie znalazłem odpowiedzi na te pytanie.
Poznałem też wiele osób,z którym nie chciałbym sie nigdy poznać.
Taką osobą jest między innymi moja "koleżanka z dawnej klasy",która myśli,że jest fajna jak chodzi niby do "lepszego" LO ode mnie.
A tak naprawde lizała dupe dyrektorce o to by ją przyjeli bo ledwo co się dostała do mojego LO.
A powodem tego,że piszę tu na blogu własnie o niej jest to,że zaczeła wpierdalać się w nie swoje sprawy.
Miedzy innymi w nasze ćwiartki jeszcze beszczelnie kłamiąc,że ich szkoła już to planowała sporo wcześniej niż nasza.
A tak naprawde do niedawna nie wiedzieli,że coś takiego w ogóle jest.
Bo na pomysł z ćwiartkami wpadła taka jedna dziewczyna,która chodzi do mnie do szkoły,a pochodzi z miasta oddalonego o jakieś 40 km i u niej w mieście odbywały się takie imprezy
Wkurwiło mnie jeszcze to,że kpiła sobie z mojej koleżanki,na szczęście ona nie pozwoliła siebie obrażać i szybko zakończyła z nią rozmowę .
Na codzień się tak nie wyrażam i bardzo rzadko używam wulgaryzmów,ale dzisiaj po prostu nie wyrabiam.
Piosenka dniaiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/1pWMdkPbmo0" frameborder="0" allowfullscreen>
 

 
Ciężko jest sobie znaleść osobę,która wysłucha,zrozumie,pomoże i nie powtórzy tego nikomu.
Ja jak każdy z nas próbuję sobie znaleść zwolenników.
Niestety jestem bardzo ekspresyjną osobą i część ludzi skreśla mnie już na samym początku.
No cóż trudno najwidoczniej tak już musi być.
Przeciwników mam dużo.
O wiele więcej niż sprzymierzeńców.
Każdy z nich wpycha nos w nie swoje sprawy i próbuję zrównać moją osobę z błotem.
A gdzie są przyjaciele ?
Przyjaciół brak.
Chociaż mam trzy osoby,które zawsze mnie wspierają we wszystkim co robię,ale czy można je nazwać przyjaciółmi ?
Tego nie wiem.
Wiem,że są bardzo ważne i ciężko mi by było bez nich funkcjonować.
Gdyby nie CrazyFrog,Mela i moja mama byłbym zupełnie inną osobą.
Nie wyobrażam sobie jakby mogło wyglądać moje życie teraz bez tego wszystkiego co razem przeżyliśmy.
Doszedłem do wniosku,że chyba można to nazwać przyjaźnią bo nie można zdefiniować jednoznacznie tego słowa.
Każdy z nas interpretuje to na swój sposób i to jest piękne.
Dlatego świat nie jest ponury tylko mieni się paletą barw,a jedena z tych barw określa właśnie ciebie i twoją osobowość.
 

 
Dopadło mnie dzisiaj uczucie,którego nie potrafię opisać.
Uczucie to polega na tym,że chce coś zrobić,ale od samego początku wiem,że mi się to nie uda.
Można to nazwać bezradnością,ale ja nie lubie określenia.
Dla mnie słowo bezradność używane jest wtedy kiedy człowiek nie widzi już żadnych perspektyw.
Ja ciągle mam nadzieje,że kiedyś te perspektywy ujrzę.
Chciałbym coś w sobie zmienić.
Coś co przyciągnie innych ludzi do mnie.
Całkiem niedawno nie było z tym żadnych problemów.
Teraz gdy skończyłem gimnazjum wszystkie problemy dwoją się i troją i między innymi jednym z tych problemów jest to co opisałem przed chwilą.
Boli mnie to bo nigdy tak nie było i ciężko jest mi się odnaleść w takiej sytuacji.
Dlatego mam coraz bardziej ochotę odetnąć się od malborskiej,sennej rzeczywistości...
Staram się nie narzekać i próbuję dostrzec pozytywy w tym co mi nie odpowiada.
Na przykład cisza daje mi wiele do myślenia.
Dzięki niej uświadamiam sobie co zrobiłem źle,gdzie popełniłem błąd i co z daną sprawą mam zrobić.
Niestey kiedy się zostaję z ciszą sam na sam na dłuższy czas można wpaść w mega kompleksy,z których ciężko jest się potem wydostać,więc warto znać umiar i w odpowiednim momencie skończyć
 

 
Zastanawiam się jak w takiej głowie może znajdować się tyle myśli.
Połowe z nich usunąłbym jak sms-a w telefonie.
Niestety nie mogę bo w wiekszości z tych myśli znajdują się osoby,które sprawiły mi wiele nieprzyjemności i wiele bólu,a ja nie traktuje ludzi przedmiotowo i nie traktuje ich jak śmieci.
Tak,więc głowa mi eksploduje od nadmiaru nacechowanych negatywnie myśli.
Chciałbym się z kimś związać.
Z kimś kto nie będzię zwracać uwagi na moją przeszłośc.
Z kimś dla kogo wartości takie jak bezinteresowna pomoc i szczerość aż do bólu nie są obce.
Z kimś kto posiedzi ze mną w milczeniu i będzie słuchał jak brzmi cisza,niepytając się o nic tylko rozumiejąc mnie bez słów co mi doskwiera.
Z kimś kto zrozumie,że trudno mi będzie żyć kiedy już tej osoby nie będzię.
Chciałbym być atomem np. tlenu.
Taki tlen musi się na stałe związać z innym tlenem aby powstała cząsteczka,która wystepuje np. w powietrzu.
Szkoda,że to nie jest takie proste w relacjach międzyludzkich.
Staram się cieszyć z najmniejszych rzeczy.
Nie którzy z was pewnie myślicie,że takie coś jest miską soczewicy,czymś niepotrzebnym w dobrym funkcjonowaniu człowieka,a dla mnie to wiele znaczy.
Gdybym nic nie czerpał z małych rzeczy byłbym osobą diametralnie inną od tej,którą jestem teraz.
 

 
Dzisiaj dzień pełen emocji, pełen zdarzeń i pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Przed południem po nieudanej sobocie wróciły do mnie myśli eschatologiczne i wszystko to co jest z tym związane.
Nie wywnioskowałem nic co byłoby godne uwagi,więc chyba powinienem zacząć myśleć o czym innym.
Po połudnu zaś myślałem o moim przyszłym życiu i o wszystkim tym co jest z nim związane.
No i postanowiłem coś w nim zmienić.
Po pierwsze szkoły i profilu nie zmieniam.
Postanowiłem udowodnić sobie i innym,że potrafię coś sam w życiu osiągnąć.
Wiem,że jeżeli mi się to nie uda to moje przyszłe życie będzie wyglądało tak jak każdy z nas by sobie tego nie zyczył.
Trzeba się wziąść za siebie i zrezygnować z paru przyjemności.
Rozszerzona biologia i chemia za około 2,5 roku sama się nie napiszę.
Z kolei z drugiej strony jeżeli zrezygnuje z tego co jest dla mnie ważne to będę tego bardzo żałował.
Chciałbym byc szczęśliwą osobą - niestety jak do tej pory nic mi się w tej sprawie nie układa.
Osoba,z którą pisałem raczej nie będzię tą, którą będzie zawsze przy mnie i będzię mnie wspierać w najważniejszych chwilach.
Najbardziej boli mnie to,że nic w tej sprawie nie mogę zrobić.
Nie da się nikogo zmusić do bycia z kimś.
Niedługo bo za 9 dni są moje urodziny kilka dni później ćwiartki.
Mam nadzieje,że właśnie w tym czasie stanie się coś dla mnie nadzwyczajnego czyli coś takiego co odwróci moje życie o 360 stopni.
Po za tym zastanawiałem się jeszcze nad tym co ja takiego robię,że trace najbliższe mi osoby.
Do tego jeszcze nie doszedłem,ale dzisiaj w nocy na pewno do tego dojdę.
Brak mi bliskich i przyjaźnie nastawionych do mnie osób.
Nie chodzi mi tylko o brak tej jedynej,ale także o brak przyjaciół.
Oprócz dwóch osób,które właściwie nie są dla mnie przyjaciółmi tylko podporami,które utrzymują mnie na życiu,nie mam nikgo.
Jedyny prawdziwy przyjaciel,którego poznałem w moim życiu przeprowadził sie do Gdańska około 3 lata temu.
Niby z Gdańsk do Malborka jest niedaleko,ale bardzo rzadko go widuję.
Z czego bardzo żałuję bo brak mi jego bezinteresownego słuchania moich problemów.
Druga osoba o której myślałem,że jest osobą,której mogę zaufać okazała się w te wakacje fałszywym friendem.
W tej relacji tylko ja zawsze się angażowałem on miał mnie po prostu w dupie i przy pierwszej lepszej kłótni uciekł i schował głowę w piach.
Robił z siebie ofiarę jakby nie wiadomo co mu się działo,a tak naprawdę wtedy najbardziej poszkodowany byłem ja bo obarczałem siebie o to wszystko.
Teraz jestem sam.
Stąpam po ziemi przy pomocy kuli czyli dwóch koleżanek, dzięki którym moje życie chociaż trochę przypomina mi to co było kiedyś.
To wszystko nauczyło mnie jak być osobą,która dzięki niesprzyjającym przeciwnością losu próbuje dać siebie innym mimo tego,że życie dało mu mocnego kopniaka.
 

 
Dzisiaj krótko, nie będę się rozpisywać bo nie mam o czym i mi się nie chcę.
Dzień spędzony w domu.
Nawet do sklepu na przeciwko mojego domu nie wszedłem.
Jak się już wali to wszystko na raz.
Niedługo zejdzie lawina,zasypię mnie bardzo mocno.
Po czym później będę mieć wielkiego doła, z którego ciężko będzie mi się pozbierać.
Jutro niedziela, którą spędze w samotni z książką od matematyki.
Nie wiem czy zdam pierwszą klasę...zobaczymy
A teraz idę przyżądzić sobie coś do jedzenia.
Do jutra